28 grudnia 2010

Don't you shiver ?

Wszystko się tak pięknie zapowiadało : więcej czasu, mnóstwo pomysłów, tona inspiracji, zeszyt cały w projektach. Podziękowania ślę w stronę mojego aparatu który kopnął kalendarz ponad 3 miesiące temu i od tej pory zdjęcia są rzadkością. Tak jak dziś na przykład.




buty- deichmann
reszta- second hand, vintage

22 listopada 2010

I'm so sorry

Jak widać, systematyczność nie jest moją specjalnością, ba, mogę nawet śmiało powiedzieć, że jest to wada z którą walczę odkąd pamiętam. Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda to przezwyciężyć, póki co, jestem tu i teraz :)







07 listopada 2010

Coming back soon!

Kochani, już nie długo wrócę do blogowania po ponad dwu miesięcznej przerwie! Szykują się duuże zmiany, przygotowania ruszyły pełną parą ! Zaglądajcie tu, bo nowości pojawią się już lada dzień :)

I'm coming back to blogging after over a two month-break ! Be ready for many changes , preparations have just started :)
Karolina.

01 września 2010

Random photos

Przeglądam wakacyjne zdjęcia pytając samej siebie : Jak to jest możliwe że dwa miesiące tak szybko minęły? Niestety, czas jest bezlitosny i goni jak tylko może, szczególnie wtedy gdy tego nie chcemy. Tymczasem przede mną nowy etap, nowe wyzwanie - liceum. Na razie to jeszcze do mnie nie dochodzi. Pogoda, nie ma co, umila nam pierwsze dni w szkole.


Szykuję małą, a właściwie wielką zmianę na moim blogu, lecz tym razem nie rzucam słów na wiatr:)

Kilka ( z kilkudziesięciu oczywiście) zdjęć outfitowo-blogowo-londynowych . ( ahh<3) onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.blogger.com/%20%20http://img26.imageshack.us/img26/3768/sam0598.jpg">



Chill out w Hyde Parku.



W drodze do Trafalgar Square

Piccadily Circus.
London Bridge.




Luch w Regent's Parku
Gdzieś na Actonie.
W drodze do szkoły.

Kawałek Parlamentu i Big Bena, a pod spodem Natural History Museum.


W okolicach The Globe i The Tate.









Ps FORMSPRING

16 sierpnia 2010

I love London. Part 1 .


Jestem. Wróciłam. Żyję. Powoli dochodzę do siebie. Jeszcze dwa dni temu byłam w prawie ośmiomilionowej metropolii, a dziś - otacza mnie szara lubelska rzeczywistość.
Jak było ? Chyba lepiej być nie mogło. No, może po za takimi drobnymi szczegółami jak problemy z kartą płatniczą, pogoda i rozwalona walizka. Ale to jest niczym w porównaniu do tego jaki ślad został w mojej pamięci. 'Big city life' zdecydowanie do mnie przemawia - dużo ludzi, dużo nowych miejsc, zero czasu na nudę. A do tego 'wolna ręka' i wspaniała osoba u boku.
Przez całe te dwa tygodnie otaczali mnie ludzkie charaktery jakich dotąd nie miałam okazji poznać - wszyscy mili, ciepli, pomocni, uprzejmi, tolerancyjni. Ponadto, z tak wielką różnorodnością nie miałam jeszcze nigdy do czynienia- dopiero teraz do mnie doszło jak bardzo zróżnicowany jest świat.
Mimo, że na kursie byłam najmłodsza osobą w grupie , w niczym mi to nie przeszkadzało.
Cóż, po najwspanialszych dwóch tygodniach mojego życia pozostały jedynie wspomnienia i masa zdjęć , z którymi się z Wami podzielę .

Niedaleko naszego miejsca zamieszkania znajdowało się największe centrum handlowe w Europie, jednak jak dla mnie nic specjalnego.



W drodze ze szkoły do centrum mijałyśmy stadion Chelsea. Spontaniczna decyzja- wysiadamy, robimy kilka fotek.

Harrods i kawałek Hyde Parku.

Zgubienie się w środku osiedla jest idealną okazją do pstryknięcia kilku fotek.



Na dziś to tyle.

27 lipca 2010

I'm not myself tonight

Nie wiem czy Wy tez tak macie, ale mi ostatnio strasznie szybko płynie czas. Pamiętam jak w sierpniu 2009 razem z Olą wpadłyśmy na pomysł, że w następne wakacje pojedziemy razem do Londynu, potem w lutym zaczęłyśmy szukać czegoś konkretnego, przez marzec i kwiecień przeglądałyśmy setki ofert żeby zaplanować to tak jak nam się marzyło, aż w końcu w maju dopięłyśmy wszystko na ostatni guzik. A teraz ? Zostały dosłownie 4 dni do wyjazdu, wciąż nie mogę sobie tego wyobrazić, tzn samego pobytu tam, kursu i w ogóle. Dla mnie ten wyjazd jest po pierwsze spełnieniem dotychczasowych marzeń, jak i sprawdzianem jak poradzę sobie sama przez te dwa tygodnie w zupełnie obcym miejscu. Może nauczę się być bardziej odpowiedzialna, zorganizowana i rozgarnięta ? Może nabiorę więcej pewności siebie , stanę się bardziej otwarta poprzez kontakt z tyloma nowymi różnymi ludźmi? Nie mam pojęcia co się wydarzy przez ten czas, jednak wiem że będę robić co w mojej mocy aby to pierwsze doświadczenie było czymś czym będę mogła mile wspominać kiedy za jakieś 3 lata będę przemierzać i poznawać całą Europę wzdłuż i w szerz. Chciałbym, żeby był to kolejny krok w mojej samodzielności, zachowaniu zdrowego rozsądku i myślenia trzeźwo.
To jest moje osobiste odczucie, potrzebowałam ubrać to w słowa i przelać tutaj. Możecie sobie pomyśleć : " Piszesz jakbyś jechała na koniec świata, po co robisz jakieś wielkie halo z tego że jedziesz do Londynu ? Przecież tyle osób tam było ! " Możecie myśleć co chcecie, jak już mówiłam , dla mnie jest to coś na co czekałam i zbierałam już od dawna. I mam zamiar to wykorzystać, maksymalnie ile się da, żeby potem nic nie żałować !



Tego na górze nie musicie czytać, to taka moja mała refleksja, nie wiem co mnie wzięło żeby to napisać . Jeśli chodzi o strój, to każdy element pojawił się na blogu już przynajmniej raz . No ale po co mam ubierać się ciągle w coś innego skoro można połączyć poszczególne elementy tak aby dawały całkowicie inny efekt końcowy ? Na tym polega cała zabawa z modą . Nieprawdaż ?

Chciałbym również podziękować za wszystkie komentarze i sugestie odnośnie vidoebloga, szczególnie Goszi , za najprzemilszy komentarz jaki kiedykolwiek dostałam ! :)



I don’t know if you feel the same like I do, but for me time passes so quickly. I remember August 2009 when me and Ola came up an idea of going to London on the next holiday. In February we started looking for something more serious , through March and April we considered many offers and finally chose the best one in May. And now ? There are only four days left , I still can’t imagine it all, I mean stay and course. For me , it’s a fulfillment of my dreams as well as a personal test proving whether I can live on my own for these two weeks or not . Maybe I will learn how to be more responsible and self-organized? Maybe I will gain more self-confidence and become more friendly because of the contact with so many new people ? I’ve no idea what will happen , the only thing I’m sure , is that I will do everything in order to memorise the moments of this first experience when I’ll be travelling and exploring the whole Europe in three years time. I want it to be the step next towards in being more independent, keeping commonsense and thinking sober.

This is my personal feeling, I needed to write it down here. You may think : ‘ You write as if you were going miles from nowhere whereas so many people have been to London !’ You may think what you want, but this jaunt is something I’ve waited for such a long time and I’m going to make the most of it so as not to regret anything later!

A few words about my look- each piece of this outfit have already been show before at least once. But is it worth wearing each time something different whereas we can combine elements to make totally new final effect ? It’s what playing with fashion is all about, isn’t it ?










spódnica- H&M
koszula- vintage, second hand
pasek, torebka- second hand
buty- Mango%
rajstopy- la vantil
kolczyki-reserved%

12 lipca 2010

I am wearing vintage



Na wstępnie piszę , że niestety nie umieszczę dziś videobloga. Przepraszam :* Miałam go kręcić w weekend, jednak pogoda nie pozwoliła mi siedzieć w domu i pojechałam na działkę. Dziś również nie dałam rady tego zrobić ponieważ od rana jestem w ruchu - zakupy, pakowanie, sprawdzanie itp - wiecie jak to jest przed wyjazdem. Nie spakowałam jeszcze połowy rzeczy, a za jakieś 2-3 godziny jedziemy już, więc nawet nie powinnam pisać tej notki , tylko siedzieć nad walizką :D

Pytania można zadawać ciągle TUTAJ :)


Dwa słowa o moim dzisiejszym stroju - nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby w taki upał nakładać na siebie dżinsową koszulę i skórzane 0xfordy . Miałam szczęście, że akurat słońce zaszło i trochę powiał wiatr , więc nie było mi AŻ tak gorąco .

Cóż, jedyne co mi zostaje napisać na koniec, to to że będzie mi brakować blogowania i z pewnością wrócę ze stertą nowych zdjęć i wrażeń z którymi się oczywiście się z Wami podzielę !
Dziś wyjątkowo dużo zdjęć , a więc miłego oglądania i ''do zobaczenia' :D:*









spodenki - z szafy babci + DIY
koszula- vintage, second hand
pasek - vintage, second hand
torebka- vintage + DIY
buty- Mango %%